Site icon dogtor Beata

Zwierzę jako prezent

zwierzę jako prezent

Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt „zwierzę nie jest rzeczą”. Dlaczego więc usilnie w okresie świątecznym sprowadzamy zwierzęta do roli prezentów? Czy prezenty nie są z definicji przedmiotami?

Zwierzę wywróci Twój świat do góry nogami

Nie ważne czy pies czy kot czy świnka morska, każde zwierzę wywraca Twój porządek dnia do góry nogami. Tak było z moim psem i z kotem, dla którego nie miałam tyle czasu ile wymagał i dla którego udało mi się znaleźć najlepszy dom pod słońcem – kot ma się tam lepiej niż ze mną.

Zanim w radosnych podskokach pobiegniesz po zwierzątko zastanów się czy jesteś w stanie zaakceptować bałagan w domu, wizyty u lekarza weterynarii, zniszczone wyposażenie mieszkania, problem ze zorganizowaniem urlopu.

Czy jesteście gotowi na wstawanie w nocy i wychodzenie z psem lub na nocne sprzątanie kociej kuwety? Czy macie czas na to, żeby zająć się małymi ssakami utrzymywanymi w klatkach? Czy wiecie jakie są podstawowe warunki utrzymania gryzoni, zajęczaków, ryb, gadów, płazów i reszty zwierzyńca trzymanego w domach jako zwierzęta towarzyszące? Odpowiem za Was. Większość osób, które kupuje zwierzę na prezent nie ma pojęcia o tym, w jakich warunkach powinien żyć zakupiony kameleon, jak żywić żółwia itd. itp.

Bardzo częste decyzje o zakupie zwierzaka, w okresie świątecznym, są spontaniczne. Takie „na chybcika”, bez przygotowania merytorycznego i zastanowienia się. I wiecie co się wtedy dzieje? To co zawsze. Zwierzęta cierpią na naszym ludzkim lenistwie i nieodpowiedzialności.

Zwierzę to problemy

Lubię takie powiedzenie: kto ma zwierzaki, ten ma robaki. I wcale nie chodzi tu o pasożyty jelitowe ani o żadnych innych pasażerów na gapę. Chodzi o to, że mając zwierzę nie jest łatwo utrzymać czystość w domu, ba, graniczy to w zasadzie z cudem. Latające w powietrzu kłaki są normą. Kłaki w kawie? To są rzeczy, które nie dziwią żadnego właściciela psa czy kota. Żwirek wbijający się w stopy czy zapach siana lub trocin i wyściółka wysypująca się z klatki. Albo się to akceptuje albo na stałe przykleja się sobie do ręki odkurzacz/miotłę/mopa. Niby można, ale po co?

A co jeśli Ty zachorujesz lub z jakiś powodów nie będziesz mógł się zajmować swoimi zwierzętami? Jesteś w stanie zapewnić im opiekę lub znaleźć dom? BTW. znalezienie sensownego domu nie jest łatwe.

Zwierzę to ukryte koszty

A co jeśli zwierzę zachoruje? Jesteś na to gotowy? Finansowo i psychicznie? Zwierzaki jak ludzie lubią się psuć w dni wolne, święta i w środku nocy. Czy jesteś w stanie zaakceptować rachunek za usługi nocne jeśli zajdzie taka konieczność? A co jeśli okaże się, że jest przewlekle chory – udźwigniesz koszta leczenia? A co jeśli będzie wymagał nagłej interwencji chirurgicznej?

A co jeśli pies czy kot zarzyga albo zasra Ci mieszkanie? Albo zasika? Jak to zniesiesz? Nie zliczę ile razy mój brat, idąc w nocy do łazienki wdepnął w miękkiego kupsztala Rambo-Bambo. A co jeśli zeżre Ci meble? Pies mojej siostry zeżarł drzwi wejściowe w wynajmowanym mieszkaniu. Mój zeżarł mi podręcznik do niemieckiego.

Lubisz podróże małe i duże? Co zrobisz ze zwierzakiem? Masz kogoś kto się nim/nimi zajmie pod Twoją nieobecność? Zaakceptujesz koszty hotelu dla zwierząt, opieki petsittera albo dodatkowe opłaty za możliwość noclegu ze swoim psem w miejscu urlopu?

Zwierzę i dziecko

Wielu rodziców wpada na genialny pomysł: kupmy naszej Zosi pieska, kotka, świnkę morską, chomika, jakiekolwiek inne zwierzę to na pewno szybko nauczy się odpowiedzialności. Otóż nie. Zwierzę to Wasz obowiązek nie dziecka. To wy jesteście dorośli i odpowiedzialni za swoje latorośle i za swoje zwierzęta.

Zwierzę uczy wrażliwości, uczy odpowiedzialności, ale… zwierzę to istota żyjąca czy jeśli Wasze dziecko nie będzie się wymigiwało od obowiązków związanych z opieką nad zwierzętami? A jeśli będzie to co? Udźwigniecie to sami czy wyrzucicie Burka, Azorka czy innego Mruczka za drzwi?

Ja i Rambo

Moja mama bała się psów. O psa jęczałam kilka lat, w międzyczasie przez dom przewinęła się chmara chomików. W końcu się ugięła, nawet nie wiem dlaczego. Po prostu pewnego dnia pojechali do schroniska i przywieźli Rambona. I się zaczął zimny wychów mojej mamy, który z całego serca popieram. Z psem wychodziłam ja, psa karmiłam ja, psa kąpałam ja z siostrą. Czy były od tego jakieś odstępstwa? Niewiele. Na wieczorne spacery chodziłyśmy razem z mamą. Mama nie odpuszczała mi nawet wtedy, gdy byłam chora – chyba, że leżałam plackiem w łóżku i umierałam. Kiedy byłam na placu zabaw z koleżankami ze szkoły albo byłam u koleżanki w domu, a przychodziła pora spaceru z psem, mama po mnie dzwoniła. Odpuściła mi dopiero w klasie maturalnej. Po jej śmierci pies pojechał ze mną na studia.

Podsumowanie

Zwierzę jako prezent to najgłupszy pomysł na jaki można wpaść. Widzę w zasadzie jeden wyjątek – zakup zwierzęcia jako zwieńczenie odpowiedzialnych, przemyślanych przygotowań do powiększenia rodziny o nowego, futrzastego członka. W innym przypadku to chyba śmiało można mówić o głupocie kupującego.

Proszę, nie kupujcie zwierząt pod choinkę ani króliczka na Zajączka. Po prezenty ze zwierzęcym motywem zapraszam do ArtSfera. To rozsądniejszy wybór niż żywe zwierzę, które czuje i które ma swoje potrzeby.

Czy wiecie, że wiele schronisk, fundacji dla zwierząt oraz hodowli nie prowadzi adopcji/sprzedaży zwierząt w okresie około świątecznym i noworocznym? Jak myślicie dlaczego? Nietrafiony prezent w postaci sprzętu AGT, RTV czy gry komputerowej, czegokolwiek co nie jest żywą istotą, zawsze można zwrócić do sklepu. Styczeń to miesiąc równie bogaty w porzucenia zwierząt, co okres wakacyjny.

Exit mobile version